Przejdź do głównej zawartości

Palmiry

Z "siódemki" zgodnie ze znakiem skręciłam w stronę Palmir. Przejechałam przez wieś i jechałam dalej, wypatrując muzeum i cmentarza. Kiedy coraz bardziej martwiłam się, że musiałam je gdzieś przeoczyć, w końcu po mojej prawej ukazał się mały parking i bryła muzeum.

Ekspozycja to opowieść o Puszczy Kampinoskiej na przestrzeni wieków. O jej ekosystemie oraz o jej powiązaniach z historią Polski. Na przykład o tym, jak stała się schronieniem dla partyzantów Powstania Styczniowego...
Nacisk położono na wojenną historię Puszczy, a przede wszystkim okolic wioski Palmiry.
W latach trzydziestych znajdowały się tu magazyny Wojska Polskiego. We wrześniu stoczyły się tu walki o zapasy amunicji, zakończone wysadzeniem magazynów.
Odseparowany teren wojskowy w środku lasu został przejęty przez Niemców.  Od grudnia 1939 roku stał się miejscem masowych egzekucji.
W okresie grudzień 1939 - lipiec 1941 żołnierze SS i Sipo rozstrzelali tu ponad 1700 osób. Wielu z zabitych było ofiarimi akcji AB, która miała na celu wyniszczenie cennej tkanki społeczeństwa Rzeczypospolitej: inteligencji, aktywistów, ludzi kultury...
Zbrodnie miały pozostać nieznane. Niemcy dokładali starań, by tuszować miejsca zbrodni oraz zbiorowe mogiły, które przykrywali mchem i ściółką, sadzili drzewa. ... Jednak mimo tych działań oraz odosobnienia miejsca kaźni, miejscowa ludność wiedziała, co się dzieje; widziała transporty, słyszała strzały.  Pracownicy leśnictwa nocami znakowali miejsca pochówki.
Po wojnie  potrafili wskazać miejsca egzekucji i pochówków. Przeprowadzono ekshumacje. Większość ofiar została złożona na założonym w środku lasu cmentarzu.

 Grób olimpijczyka Janusza Kusocińskiego.
 Powyżej - grób marszałka Sejmu RP, Macieja Rataja.

Nie wszystkich udało się zidentyfikować.

Muzeum założono w 1973. 10 lat postanowiono go zmodernizować. Obecna placówka została otworzona w 2011.

Z Warszawy można dojechać tam linią 800, która startuje z Metro Młociny.

[zdjęcia pochodzą z 2011 r]

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Spływ Wkrą: Joniec - Borkowo

Kajaki wypożyczyłyśmy w Cieksynie, skąd przetransportowano nas do Jońca. Ruszyłyśmy spod mostu. I dalej... piękna widokowa trasa, bez specjalnych przeszkód terenowych. Poziom wody nie utrudniający gładkiego spływu. (miesiąc temu, gdy płynęłam z Cieksyna do Pomiechówka, fragment rzeki przed końcem trasy obfitował w płycizny, co mocno wydłużyło czas pokonania ostatniego odcinka). Nurt jest tu na tyle silny, że niesie kajak i spływ nie wymaga bardzo dużo siły. Trasa idealna dla początkujących kajakarzy.  Mapa wskazuje, że na trasie minęłyśmy dwa dopływy Wkry, Sonę i Naruszkę, jednak nie zauważyłyśmy żadnej z nich ;) Jedyną atrakcją, którą dostrzeże się bez trudu jest most kolejowy, po którym biegnie linia kolejowa nr 27, łącząca Cieksyn z Toruniem. Jest to obecnie linia jednotorowa. Trasa szacowana była na około trzy godziny. Most w Cieksynie/Borkowie dostrzegłyśmy już po 2 i pół godzinie.

łódzkie murale - przegląd subiektywny

Pozdrowienia z Łodzi! jednego z moich ulubionych polskich miast. A jednym z ulubionych aspektów Łodzi są jej  murale. Niektóre z nich nawiązują do miejsca, w którym powstały, jak na przykład graficznie czyni to mural "Łódź" (Piotrkowska 152; Design Futura, 2001) Zaś mural przy ul. Rewolucji 1905 mówi o historii i miasta i o rewolucji robotniczej właśnie. (Takie Pany, 2015).  Łódzkie murale upamiętniają też mieszkańców miasta. Mural z 2018 przy ul. Targowej 39 upamiętnia Janusza Głowackiego, który w latach 70. pracował  w Muzeum Sztuki w Łodzi. Mural został zaprojektowany przez grafika Andrzeja Pągowskiego. Innym sławnym mieszkańcem Łodzi był Artur Rubinstein - jego twarz cieszy przechodniów na ścianie kamienicy na zbiegu Sienkiewicza i Traugutta. Autorem tego muralu jest Brazylijczyk Eduardo Kobra (2014). A niektóre dzieła to po prostu sztuka dla sztuki... Przechodzimy teraz do moich osobistych faworytów.  Mój ulubiony to "Enjoy the silence" (Et...

kościół pod wezwaniem św. Anny w Pomiechowie

Tak to już jest, że kiedy coś znajduje się blisko przez całe twoje życie, to bierzesz to za pewnik i rzecz ta staje się przezroczysta. Tak zapewne było z kościołem parafialnym w Pomiechowie, który zawsze był częścią otaczającego mnie krajobrazu i przez wiele lat towarzyszył mi w życiu.  W ostatni weekend Urząd Gminy oraz stowarzyszenie Twórcza Dolina zorganizowały oprowadzanie po kościele: można było poznać historię obiektu i usłyszeć komentarz architektoniczno-artystyczny z ust pani Ewy Korpysz (dr historii sztuki i kustoszki Muzeum Archidiecezji Warszawskiej. Co do historii obiektu, dość szczegółowo przybliża ją strona HistoriaPomiechowka.pl (prowadzona przez Twórczą Dolinę). Zatem poniżej dzielę się moimi zdjęciami, z co najwyżej krótkim komentarzem. Obecna forma kościoła to efekt powojennej odbudowy, ale w jej kształcie pobrzmiewają echa dawnych wieków, jak na przykład barokowy kształt bocznej kaplicy, czy też ujmujące kościół przypory, które są elementem archi...